W sprzedaży:
15619 tytułów

Odszedł Zbigniew Wodecki, 2017-05-23 00:26:19


 

 

 

Niedawno mimochodem w natłoku spraw usłyszałem, że ma kłopoty zdrowotne. Że musiał „położyć" się w szpitalu. Że zdrowie wydało strzał ostrzegawczy dla człowieka, który był w ciągłym niepohamowanym biegu nakręcającej Go pracy. Pracy, którą jak utrzymują wszyscy znajomi - kochał. Przejąłem się, bom jest z tej półki, co się wychowała na „Pszczółce Mai" a dorastała w cieniu „Chałup". Ale wiadomość jednym uchem weszła a drugim wyszła…  Przecież ktoś o tak niezniszczalnym charakterze jak Wodecki jest poza zasięgiem wyroczni losu. Lwia grzywa podkreślająca witalność, wiecznie entuzjastyczny nastrój i pełne wigoru podejście do otoczenia. Trąbka… skrzypce… mikrofon trzymany w pewnych chwycie… Takie atrybuty a nie szpitalne łóżko kojarzyły mi się ze Zbigniewem Wodeckim…

Dziś wracam z pracy i pierwsze, co słyszę od czekającej Żony to wiadomość z rzędu tych, na które człowiek nigdy nie jest gotowy:

- Wodecki nie żyje…

Jak grom z jasnego nieba! Strzał ostrzegawczy oddany niedawno przy Młynarskim w niczym nie pomógł. Do niczego nie przygotował…

 

 

Zdaje się, że 6 maja skończył 67 lat. Dwa dni później przeszedł udar mózgu. Ale czy coś takiego mogłoby powalić tytana pracy Jego formatu, tryskającego witalnością, z głosem jak dzwon i lwią fryzurą, której zazdrościł Mu cały świat…

A jednak…

Wraz z artystami Jego pokroju odchodzi wyższa klasa, której już coraz mniej u wykonawców młodszych rocznikowo. Znakomity kompozytor, skrzypek i trębacz.  Ogromna strata i za wcześnie.

Dziś część nocy spędzę z „Zacznij od Bacha" poprzez „Z tobą chcę oglądać świat", ale poczucie pustki pewnie pozostanie do świtu, bez względu na ilość wysłuchanych utworów.

„Dziś chcę wam szczęście dać,

Które jest we mnie"…

Pozostanie w pamięci jako ktoś wyjątkowy, podobnie jak Zaucha, czy Wysocki – z grona tych nie do zastąpienia.

I... piosenki zostaną

https://www.youtube.com/watch?v=8pQalXmClNc

jabu

Zdjęcia: Internet.